iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Zima sprzyja wykonywaniu zabiegów poprawiających kondycję całego ciała. Seria lipolizy iniekcyjnej albo mezoterapii lipolitycznej na sprawiające kłopoty części ciała (bryczesy, otłuszczone kolana lub ramiona czy brzuch) będzie przeprowadzona w komfortowych warunkach - miejsca iniekcji można w okresie zimowym łatwo przykryć ubraniem. W dodatku nie działamy pod presją czasu, ponieważ do lata i wakacji, gdy pokazujemy więcej ciała, mamy jeszcze wiele miesięcy.

Tak więc w ramach noworocznych postanowień polecam połączenie karnetu na fitness z serią zabiegów modelujących sylwetkę - wiele z nas wykupuje ambitnie karnety zaraz po Nowym Roku :). To dobra metoda, gdy mimo wysiłków nie jesteśmy w stanie wyszczuplić jakiejś partii ciała. Pomoże w tym także seria bezinwazyjnych zabiegów, w których do rozbijania tłuszczu używa się fal ultradźwiękowych. W Polsce są już technologie, które na świecie (np. w Szwecji) są traktowane jako medyczne uzupełnienie leczenia otyłości i refundowane przez tamtejsze kasy chorych.

Cavi Lipo to urządzenie, w którym zastosowano kawitację ultradźwiękową drugiej generacji - po jednym zabiegu maszyna jest w stanie zmniejszyć obwód talii lub ud o 1-2 centymetry. Seria sześciu zabiegów może zredukować obwód pasa o 6-8 centymetrów. Także zabiegi niwelowania rozstępów (najlepiej świeżych) za pomocą lasera frakcyjnego lub mikronakłuwania warto zacząć zimą, by cieszyć się efektami latem.

Jeśli chodzi o dekolt, to znów zima ma tę przewagę, że tzw. efekty pozabiegowe (chwilowe podrażnienia, siniaki etc.) możemy ukryć przed światem i czekać na nadejście wiosny. Wypełnienie zmarszczek na dekolcie za pomocą kwasu hialuronowego lub polimlekowego (Sculptra) wymaga wielu drobnych iniekcji, po których może pojawić się obrzęk, a nawet kilkudniowe siniaki. Także drugi podbródek łatwiej zmniejszać zimą - spuchnięte po zastrzyku z preparatem na bazie soi podgardle łatwo ukryć w przepastnym golfie.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-12-31 16:14
Ogólne zima, zabiegi, medycyna estetyczna Komentarze (2)

Jest wiele zabiegów, które można wykonać jeszcze w starym roku, ale trzeba postawić na takie, które nie wymagają dłuższej rekonwalescencji. Nawet na te uznawane za lunchowe (np. botox) umówmy się z kilkudniowym zapasem.

Toksyna botulinowa zmniejsza nadmierną prace mięśni mimicznych w ciągu kilku dni, dlatego jeśli planujemy wejść w Nowy Rok bez marsowego czoła czy lwiej zmarszczki, najlepiej umówić się na botox jeszcze przed świętami. Prawidłowy efekt nie polega na zlikwidowaniu mimiki, relaksują się tylko zbyt intensywnie pracujące mięśnie, co powoduje że nasza twarz wygląda na zrelaksowaną i wypoczętą.

Na zmarszczki i bruzdy, które nie mają nic wspólnego z mimika, pomoże wypełnienie, np. za pomocą kwasu hialuronowego. Podanie kwasu wymaga czasem znieczulenia, a po zabiegu może pojawić się delikatny obrzęk i zaczerwienienie, dlatego należy go wykonać przynajmniej 5 dni przed Sylwestrem. Tydzień przed wielkim wyjściem możemy poprawić wygląd ust, także za pomocą kwasu. Zabieg nie wymaga rekonwalescencji, ale u niektórych osób następnego dnia może wystąpić obrzęk, a w miejscu iniekcji nawet niewielki siniaczek.

Jeśli nie planujemy zabiegów iniekcyjnych, kilka dni przed balem możemy odświeżyć skórę za pomocą hydroabrazji (Jet Peel). Jeszcze większy efekt napięcia naskórka, zwężenia porów oraz wyrównania kolorytu da zabieg mikronakłuwania (planujemy go najpóźniej na tydzień przed Sylwestrem).

Dwa tygodnie to z kolei wystarczający czas na wykonanie peelingu chemicznego, który nie tylko oczyści skórę i zmobilizuje ją do odnowy, ale także poprawi jej koloryt. Zabieg wymaga po pierwsze konsultacji medycznej, a po drugie dokładnego zaplanowania terminu, z odpowiednim zapasem czasu na złuszczanie. Za pięć dwunasta można natomiast wykonać lifting termiczny Zaffiro. Skóra stanie się napięta i jędrna, a zmarszczki wygładzone, co widać będzie od razu po zabiegu.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-12-18 11:33
Ogólne uroda, zabiegi, pielęgnacja, botoks, medycyna estetyczna, lifting Komentarze (3)

To pytanie szczególnie aktualne, gdy za oknem robi się mroźnie, a policzki lubią się czerwienić częściej niż zwykle.  Czy taki rumieniec może być niebezpieczny? Może! Z reguły tak właśnie bardzo niewinnie zaczyna się groźna choroba skóry, czyli trądzik różowaty.

Na początku mamy nadreaktywność  - czerwienimy się na skutek emocji, stresu, po wypiciu alkoholu, zjedzeniu gorącej potrawy czy przy gwałtownej zmianie temperatury. Z czasem pojawiają się rozszerzone naczynka, a rumień utrwala się. Potem dochodzi najbardziej zaawansowana wersja trądziku różowatego postać grudkowata, a u mężczyzn pojawia się charakterystyczny przerost nosa. Ale dość straszenia.

Co z tym robić? No niestety do czasu wyleczenia rumienia należy unikać czynników pogłębiających problem, czyli ostrych przypraw, alkoholu, sauny. Wystrzegamy się ekstremalnie wysokich i niskich temperatur, w zimie na przykład po powrocie z mroźnego spaceru stopniowo wchodzimy do ciepłego pomieszczenia (warto spędzić kilka minut na chłodniejszym korytarzu). Na pewno nie należy od razu myć twarzy ciepłą wodą, a nawet pochylać jej nad gorącą, parującą herbatą.

W gabinecie trzeba jak najszybciej zająć się zamykaniem naczyń krwionośnych i redukcją rumienia, wtedy zmiany nie będą się utrwalać i rozlewać na większe partie twarzy. Na świecie laseroterapia to złoty standard leczenia trądziku różowatego. Jeżeli zastosuje się ją we wczesnej fazie, można uniknąć obciążającej organizm długotrwałej antybiotykoterapii, albo zdecydowanie ją skrócić.

Technologia w tej dziedzinie bardzo się rozwinęła - mamy do dyspozycji specjalne głowice laserowe, dedykowane właśnie zmianom naczyniowym. Takim urządzeniem jest np. Palomar MaxG, który sprawdza się w leczeniu rumienia i niwelowaniu rozszerzonych naczyń krwionośnych. Zabieg nie wymaga specjalnych przygotowań, chłodzimy twarz bezpośrednio przed zabiegiem, a następnie głowica przykładana jest do skóry. Liczba impulsów wysyłanych przez laser zależy od wielkości zmian. Jednak z reguły po kwadransie pacjent jest już po zabiegu.

Na efekty trzeba czekać 2-3 tygodnie, a potem w razie potrzeby powtórzyć zabieg. Ważne jest, by w okresie pozabiegowym, czyli właśnie przez 2 tygodnie unikać czynników wywołujących rumień. Czyli rezygnujemy z alkoholu, sauny, ostrych potraw, intensywnego wysiłku, gwałtownych zmian temperatur. Często jestem pytana, czy takie zabiegi można robić zimą. Można, jeżeli temperatura na dworze nie spada poniżej -20 stopni, a my nie spędzamy poza domem zbyt wiele czasu.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-12-10 10:24
Ogólne zima, skóra, twarz, pielęgnacja Komentarze (1)

Zwłaszcza zimą oczyszczanie skóry wykonujemy preparatami, które nie naruszają pH skóry. Czyli sięgamy po płyny micelarne, preparaty, które nie zmywają ochronnego płaszcza lipidowego. Jest ona ważny, ponieważ uszczelnia naskórek i zabezpiecza skórę m.in. przed parowaniem wody. Gdy płaszcz lipidowy jest naruszony, dochodzi do odwodnienia i przesuszenia.  W okresie zimowym ważne jest to, by zachować przynajmniej pół godziny odstępu między myciem twarzy a wyjściem na mróz. Czyli pierwsze, co robimy po obudzeniu rano, to zmywamy twarz.

Jeżeli chodzi o kremy, to zimą kremy intensywnie nawilżające warto nakładać na noc. Będą one wtedy wiązać wodę  (np. z kwasem hialuronowym) i zabezpieczać przed jej parowaniem w ciągu dnia. Natomiast rano sięgamy po preparaty bogatsze w składniki ochronne. Stopień natłuszczenia dobieramy do typu skóry, przy tłustej wystarczy lekki krem odżywczy, przy suchej i wrażliwej potrzebny będzie preparat bogaty w emolienty.

Należy pamiętać, by nałożyć go odpowiednio wcześnie, tak by miał czas się wchłonąć i zbudować barierę ochronną. Jeśli będziemy nawet kwadrans na mrozie, nie należy nakładać kremów, które zostawiają nawilżającą powłokę, nie połączą się one z makijażem. Można natomiast zastosować silikonową bazę pod podkład, wtedy makijaż będzie się idealnie trzymał.

Dla dobrego makijażu zimą ważne jest to, by znosił zmiany temperatury, czyli wyglądał dobrze i w biurze, i w drodze do niego. Zwłaszcza zimą sprawdzają się pudrowe podkłady w kompakcie są bardziej odporne na zmianę temperatury. Te, które mają w składzie wazelinę, mogą spłynąć, gdy wejdziesz do ogrzewanego pomieszczenia. Także cienie i róże w kremie odkładamy do nadejścia wiosny. Generalnie na zimę poleca się także wodoodporne kosmetyki kolorowe zwłaszcza cienie i tusze do rzęs.

A co z ustami? Zimą stosujemy ochronne pomadki np. z masłem shea, woskiem pszczelim lub olejami roślinnymi i obowiązkowo z filtrem UV. Należy unikać pomadek o przedłużonej trwałości, ponieważ w ekstremalnych warunkach mogą wysuszać usta.

 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-12-03 13:50
Ogólne zima, skóra, dłonie, twarz, pielęgnacja, usta Komentarze (1)