iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Nakłuwanie to prosty, ale genialny wynalazek dermatologii estetycznej. Takie mikrourazy skóry potrafią bowiem zdopingować ją do samoodnowy.
 
Nakłucia uruchamiają proces gojenia, w trakcie którego budowane są nowe włókna kolagenowe i elastynowe. Te z kolei są odpowiedzialne za napięcie i jędrność skóry, czyli atrybuty młodości. Innymi słowy - to recepta na zmarszczki, opadające policzki, rozstępy, ale też blizny potrądzikowe czy nawet wypadanie włosów.
 
Dlatego też naukowcy prześcigają się w tworzeniu rozwiązań, które wykorzystują właściwości nakłuwania do odnowy skóry, często wykorzystując tę metodę do wprowadzanie w głębsze warstwy naskórka substancji aktywnych (tzw. terapia skojarzona). Jednym z tego typu wynalazków jest DermaPen, urządzenie tak niewielkie, że precyzyjnie można je stosować nawet do zabiegów okolic oczu czy ust, ale też całej twarzy, szyi, dekoltu i głowy.
 
Po znieczuleniu, skóra pokrywana jest preparatem Conjoctyl z krzemionką lub silniej działającym Regeneris. Następnie nakłuwa się ją mikroigiełkami na głębokość do 2,5 mm. Po takim zabiegu najpierw pobudzone zostają naturalne czynniki wzrostu w skórze. Później intensywną pracę zaczynają fibroblasty - komórki produkujące włókna kolagenu i elastyny. I tak w trzecim kroku zachodzą najbardziej pożądane procesy regeneracyjne, dzięki którym skóra stopniowo napina się i wygładza.
 
Stosowane substancje aktywne odpowiadają za jakość odbudowywanej tkanki. Krzemionka organiczna wchodząca w skład preparatu Concjoctyl to składnik kolagenu i elastyny. Wpływa na regenerację tkanki łącznej i wypełnia nierówności skóry.
 
Regeneris, nazywany też eliksirem młodości, to preparat przygotowany na bazie czynników wzrostu, uzyskanych z pobranej wcześniej niewielkiej ilości krwi pacjenta. Obie substancje mają całkowicie naturalne pochodzenie i przez to są w pełni bezpieczne dla organizmu.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-08-27 09:06
Ogólne skóra, Dermatologia, nakłuwanie Komentarze (0)

Przebarwienia pojawiają się z powodu lokalnej nadprodukcji melaniny - barwnika odpowiedzialnego za kolor naszej karnacji, w tym także opaleniznę. Niestety nie wszystkie plamy przyjmują postać uroczych piegów i zazwyczaj chcemy się ich pozbyć.

Przyczyny nierównego kolorytu skóry mogą być różne: ciąża, zmiany hormonalne, przyjmowanie leków antykoncepcyjnych, kosmetyki, niektóre schorzenia (np. problemy z tarczycą, choroby wątroby) czy niedobór żelaza. Najczęstszym czynnikiem prowokującym powstawanie plam jest promieniowanie słoneczne. Dlatego latem powinniśmy ją chronić, a naprawą szkód zająć się „na chłodno”, czyli jesienią.

Nadprodukcja melaniny jest trochę jak perpetuum mobile - raz uruchomioną trudno zatrzymać. W letnich miesiącach, gdy słońce grzeje najbardziej, koniecznie chroń skórę przed jego szkodliwym wpływem, używając kremów z filtrem SPF 50. A redukcją przebarwień możesz zająć się już we wrześniu. Jesienna aura to doskonały sprzymierzeniec wszelkich zabiegów rozjaśniających, zarówno tych domowych, jak i wykonywanych przez profesjonalistę w gabinecie. We własnej łazience można z powodzeniem stosować dermokosmetyki, w których składzie znajdują się naturalne kwasy, np. fitowy, azelainowy czy kojowy. Najlepsze efekty dają jednak zabiegi medycyny estetycznej, a tych dermatolodzy mogą polecić wiele.

Najczęściej jako remedium na plamy (także te powstałe przed wielu laty) lekarze zalecają zabiegi Cosmelan lub Dermamelan. Najpierw w gabinecie nakładana jest maska, którą pacjent usuwa samodzielnie po kilku godzinach. W domu kontynuuje terapię, stosując zalecony krem. Wciąż popularne są też peelingi chemiczne - kwasem TCA, glikolowym czy płynem Jessnera. Nie można ich jednak stosować na świeżą opaleniznę. Jednym z najnowszych osiągnięć dermatologii estetycznej jest usuwanie przebarwień za pomocą terapii światłem LuxMaxG, gdzie wiązka promieni wychwytuje nadmiar barwnika nagromadzonego w skórze. W rozjaśnieniu przebarwień pomaga także mezoterapia z użyciem preparatów wybielających.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-08-20 09:45
Ogólne opalanie, Dermatologia, przebarwienia Komentarze (3)

Po wakacjach na mojej szyi pojawiła się spora rodzina włókniaków. Skąd się wzięły i jak z nimi walczyć?

Włókniaki, występujące najczęściej w okolicach szyi i karku, to miękkie wyrostki skórne, które mogą przybierać różne kształty i rozmiary. Należą do  łagodnych nowotworów skóry - nie należy się ich bać, ale  warto usuwać ze względów estetycznych. Ich pojawieniu się sprzyjają otarcia naskórka i wzmożona potliwość skóry. Najmniejsze mają średnicę ok. milimetra, największe - kilku centymetrów. Czasem przyjmują postać drobnych ziarenek, bywają też wydłużone, jakby zawieszone na cienkiej nitce. Zwykle występują w miejscach narażonych na tarcie - szyi, dekolcie, pod pachami, w pachwinach, a także na powiekach.

Jak w przypadku wszystkich zmian skórnych, dobrze by włókniaka obejrzał dermatolog. Ważne - z włókniakami należy udać się do lekarza, a nie kosmetyczki! Taka narośl nie znika ot tak, posmarowana maścią lub kremem - konieczny jest zabieg wykonywany przez specjalistę. Najczęściej włókniaki usuwa się za pomocą elektrokoagulacji. To metoda praktycznie bezbolesna, w miejscach silnie unerwionych (np. skrzydełka nosa) można zastosować znieczulenie miejscowe kremem Emla. Zamiast elektrokoagulacji  lekarz może też użyć lasera. Bez względu na wybraną metodę usunięcia włókniaków, pozostałe po nich ranki należy chronić przed wilgocią i zabrudzeniami. Dobrze jest dodatkowo stosować antybakteryjne kremy regenerujące, np. Cicalfate.

Wystarczy kilka tygodni, by w pełni cieszyć się skórą wolną od włókniaków. Niestety należy liczyć się z tym, że mogą odrosnąć i to w zupełnie innym miejscu. Dlatego przez cały czas obserwuj swoją skórę.

 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-08-13 09:32
Ogólne włókniaki Komentarze (1)

Nie bez przyczyny o osobach uzależnionych od alkoholu mówi się, że ich twarz jest „zniszczona przez alkohol”. Nadmierne spożywanie prowadzi do odwodnienia skóry, przedwczesnego starzenia, a także kłopotów z rumieniem i zmianami trądzikowymi.


Alkohol powoduje przede wszystkim odwodnienie organizmu. Skóra pozbawiona odpowiedniego nawilżenia staje się poszarzała, sucha, matowa i bardziej podatna na podrażnienia. W dodatku z organizmu wypłukiwane są ważne dla cery witaminy i mikroelementy, takie jak kwas foliowy, wapń, witaminy z grupy B oraz A. Brak niezbędnych substancji aktywnych przyspiesza procesy starzenia się skóry i dlatego amatorzy procentów wyglądają z reguły o 10 lat starzej niż ich nienadużywający trunków rówieśnicy.


Innym działaniem alkoholu jest rozszerzenie naczyń włosowatych, przez co na twarzy powstaje charakterystyczny rumień. Gdy proces ten często się powtarza, delikatne ścianki naczynek mogą nie wracać do swoich pierwotnych rozmiarów, pozostawiając na skórze tzw. „pajączki”, czyli dobrze widoczne, czerwone lub fioletowe „siateczki”. Alkohol jest uznawany także za substancję nasilającą zmiany trądzikowe.


Warto dodać, że skóra to nie jedyna „urodowa” ofiara alkoholu. Jego nadmiar w organizmie źle wpływa także na włosy. Stają się bardzo wysuszone i łamliwe, mają rozdwojone końcówki.


Jeżeli sporadycznie sięgamy po alkohol, wybierajmy czerwone wino - oczywiście w rozsądnych ilościach. Zawiera ważne dla organizmu przeciwutleniacze, pomagające w neutralizowaniu negatywnego działania wolnych rodników, odpowiedzialnych za procesy starzenia się organizmu. Jak zwykle liczy się umiar - lampka wina do obiadu to dawka w sam raz dla zdrowia i urody oraz dobrego nastroju.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-08-06 09:43
Ogólne alkohol, cera, skóra Komentarze (3)