iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Przebarwienia to utrapienie coraz większej liczby kobiet. Antykoncepcja, wahania hormonalne związane nie tylko z ciążą, ale także uczulające składniki kosmetyków powodują, że aż 90% kobiet po 50-tce narzeka na posłoneczne plamy na skórze. Ale uwaga! Ostuda pojawia się także wcześniej! Nawet przed 30-tką. Jeśli z nią walczyć, to właśnie jesienią. 

Przebarwienia to efekt hiperpigmentacji, czyli nadprodukcji melaniny, którą, gdy się zacznie, ciężko jest zatrzymać. Abecadło profilaktyki antyprzebarwieniowej to oczywiście słoneczny celibat i dodatkowo wysoka ochrona UV, czyli stosowanie dobrych kremów z najwyższymi faktorami SPF 50. I to nie tylko latem. Jeśli jesteś podatna na przebarwienia, powinnaś bezwzględnie chronić twarz cały rok, stosując na co dzień kremy z filtrem: na spacer do parku, w drodze do pracy ( pamiętaj, że światło UVA przenika przez szyby auta!) czy podczas lunchu na świeżym powietrzu. Należy po prostu cały czas unikać czynnika pobudzającego nadprodukcję melaniny. 

Zła informacja jest taka, że niestety nie ma sposobu na to, by całkowicie uodpornić się na powstawanie kolejnych plam posłonecznych. Od lat w terapiach depigmentacyjnych stosuje się terpię Cosmelan (Dermamelan), w której stosuje się substancje hamujące enzym wywołujący proces melanogenezy. W pierwszym etapie maska zwalcza istniejące przebarwienia. Nakłada się ją na twarz w gabinecie i zmywa po kilku godzinach. Drugi etap jest od tego, by podtrzymać efekt terapii i na dłużej zahamować proces nadprodukcji melaniny. Ale nie na zawsze. Cała gama peelingów to także sprawdzony sposób na niwelację przebarwień - dobiera się je do głębokości i rozmiaru posłonecznych plam. Na listę broni zwalczającej ostudę trafiły mezoterapie, wykorzystujące rozjaśniającą moc peptydów biomimetycznych. Specjalną mieszankę kwasu hialuronowego i peptydów podaje się w głąb skóry za pomocą cienkiej igły. Uzyskuje się nie tylko rozjaśnienie cery, ale także nawilżenie za sprawą nieusieciowanego kwasu hialuronowego. Przy niektórych typach plam pomocne będzie światło lasera Lux MaxG, które wychwytuje nadmiar barwnika. 
 
Efekty kuracji zależą w dużej mierze od sposobu prowadzenia się po zabiegach. A więc znów należy stosować najwyższą ochronę słoneczną. Peelingom depigmentacyjnym, także terapii za pomocą Cosmelanu, towarzyszy łuszczenie. Nie wolno zdrapywać płatków skóry czy przyspieszać procesu złuszczania. Skóra musi się zregenerować samoistnie, w przeciwnym razie znów mogą pojawić się cętki. Przez dobę po zabiegu nie należy korzystać z basenu czy sauny. Przez kilka dni ograniczyć makijaż, stosować łagodne preparaty myjące oraz intensywnie nawilżać skórę. 
 

Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2013-09-30 22:04
Ogólne przebarwienia, Cosmelan, ostuda, plamy słoneczne, peelingi Komentarze (0)

Ujścia gruczołów łojowych są duże i widoczne u osób, które mają skórę mieszaną lub tłustą. W porach gromadzą się: nadmiar sebum, złuszczone elementy naskórka, zanieczyszczenia itd. Wszystko to rozpycha ujścia gruczołów łojowych. Wydaje się, że receptą na pozbycie się problemu jest mechaniczne  oczyszczanie. To jednak walka z wiatrakami, ponieważ gdy usunie się nadmiar sebum, gruczoły wyprodukują nowy i to ze zdwojoną siłą. Dlatego lepiej zadziałać u źródła problemu, czyli wpłynąć na pracę gruczołów łojowych. Genialnie sprawdza się w tej roli peeling Jessnera, który jest mieszanką rezorcynolu, kwasów salicylowego i mlekowego oraz etanolu.  Normalizuje on pracę gruczołów łojowych, usuwa nadmiar zrogowaciałego naskórka, odblokowuje pory. Mieszankę nakłada się na twarz na kilka minut, czemu towarzyszy delikatne uczucie szczypania. Bezpośrednio po peelingu wygląda się bez zmian, jednak po ok. 3 dniach po zabiegu skóra zaczyna się łuszczyć. To normalny i pożądany proces. Seria kilku peelingów w znaczący sposób zmniejszy widoczność ujść gruczołów łojowych. 

Gdy ujścia gruczołów łojowych są rozszerzone w sposób trwały, sięgam po laser frakcyjny Palomar Lux 1540. Mikrowiązki światła tworzą w skórze tysiące mikronakłuć o głębokości ok. 1,5mm. Naturalny proces gojenia powoduje, że organizm wytwarza nową tkankę, pozbawioną rozszerzonych porów. Przed zabiegiem stosuje się miejscowe znieczulenie, a przez 2 dni po zabiegu skóra jest zaczerwieniona. Proces przebudowy skóry trwa ok. 2 tygodni, po tym czasie warto powtórzyć zabieg. Rekomenduje się serie 3-6 zabiegów w odstępach 2-4 tygodni.  Można zdecydować się na miejscowe zastosowanie lasera frakcyjnego, ale równie dobrze eliminacja rozszerzonych porów może być tylko elementem resurfacingu, czyli zabiegu, który obejmuje całą twarz. Uzyskujemy wtedy dodatkowo spłycenie zmarszczek i ewentualnych blizn, poprawę jędrności i gęstości na całej powierzchni skóry twarzy. 
 

Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2013-09-23 12:11
Ogólne rozszerzone pory, peeling Jessnera, gruczoły łojowe Komentarze (0)

Skóra po lecie potrzebuje intensywnego nawilżenia, ponieważ solidnie (nomen omen) w skórę dało jej obcowanie ze słońcem.

Mówi się dużo o tym, że promieniowanie UV jest niebezpieczne ze względu na ryzyko zachorowania na nowotwory skóry. To prawda i warto jesienią pokazać swoje znamiona lekarzowi podczas konsultacji dermatochirurgicznej. Ale jednocześnie promienie słoneczne niczym akceleratory przyspieszają zachodzące w skórze procesy starzenia mamy do czynienia z tak zwanym fotostarzeniem. Po powrocie z wakacji spędzonych w intensywnym słońcu twarz traci jędrność, przybywa jej zmarszczek, przebarwień, cera staje się cienka i odwodniona.

Receptą na te problemy jest intensywnie nawilżający kwas hialuronowy, który ma niezwykłą zdolność wiązania ogromnych ilości wody w skórze. Warto go zastosować w formie mezoterapii, by zadziałał głębiej niż na poziomie naskórka. Dogłębnie "napita" skóra będzie wyraźnie gładsza i mniej podatna na tworzenie się drobnych, powierzchniowych zmarszczek, które są objawem odwodnienia. Ten sam kwas hialuronowy sprzyja mnożeniu się fibroblastów i wtórnej syntezie kolagenu, a więc uzyskamy wzmocnienie tkanek podporowych skóry. Co to oznacza dla Twojej twarzy? Po prostu będziesz miała bardziej jędrną buzię. I wreszcie cząsteczki kwasu działają jak zmiatacze wolnych rodników, które uszkadzają włókna kolagenowe, a namnażają się pod wpływem kontaktu skóry ze słońcem. Trzy korzyści z zastosowania jednej metody, a wszystkie koncentrują się na jednym celu wypoczętej i pełnej blasku skórze. 

Oczywiście zabiegów na bazie kwasu hialuronowego jest wiele, zawsze należy je dobierać do potrzeb skóry. I wykonywać w seriach, np. co ok. 3 tygodnie. Na drobne, powierzchniowe zmarszczki wywołane wysuszeniem i wiotczeniem skóry pomoże np. Teosyal Redensity I. Zniweluje je, a przy okazji cera odzyska blask i zdolność odbijania światła. Inny zabieg - Restylane Skinboosters - silnie nawilży cerę, a przy okazji da dyskretny efekt uniesienia opadających kącików ust oraz oczu, wygładzenie i poprawę owalu twarzy. Występujący w składzie preparatu kwas hialuronowy ma formę stabilizowaną, dlatego rozkłada się wolniej niż ten z mezoterapii. Efekt wygładzania i nawilżenia utrzymuje się więc dłużej. Nie jest jednocześnie tak gęsty, jak preparaty do tradycyjnych wypełnień. Kwasem hialuronowym możesz także nawilżyć usta taka mezoterapia poprawi wygląd warg bez efektu push-up. 
 

Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2013-09-17 20:19
Ogólne nawilżanie, mezoterapia, kwas hialuronowy Komentarze (0)

Wypryski, zaskórniki, ziemista, szorstka cera, albo wręcz przeciwnie przetłuszczona skóra po wakacjach nie wygląda najlepiej, jeśli w czasie lata przesadziłaś ze słońcem. Zachowuje się dziwnie, ponieważ została zaatakowana przez promienie UV i teraz jest wyczerpana.

Słońce powoduje, że warstwa rogowa naskórka pogrubia się, w ten sposób skóra broni się przed promieniowaniem. Nadmiar obumarłego naskórka tworzy mur, który jednocześnie nadaje cerze ziemistą barwę, utrudnia dotlenienie i wchłanianie substancji aktywnych, np. nawilżających zawartych w kremach. Drugie zjawisko: skóra jest przesuszona powierzchniowo, dlatego gruczoły łojowe pracują ze zdwojoną siłą, by ją natłuścić. I mamy problem, gdy w ujściach gruczołów łojowych zalega nadmiar obumarłego naskórka. Miesza się on z nadmiarem łoju, gruczoły czopują się, powstają zaskórniki, a nawet zmiany ropne. Zagadka powakacyjnych pryszczy rozwiązana :-).

Zdecydujmy teraz, co robić. Powierzchniowe matowienie skóry tylko zaostrzy problem. Trzeba zacząć od usunięcia nadmiaru warstwy rogowej, czyli od zastosowania peelingów chemicznych. Dzięki temu skóra przestanie się dusić, zrzuci stara skórę i zacznie produkować nowe, młode tkanki naskórka. Cera stanie się widocznie świeża i rozjaśniona, a ujścia gruczołów łojowych odblokowane i oczyszczone.
Wiele peelingów ma w składzie kwasy działające normalizująco pracę gruczołów łojowych, po kilku zabiegach osiągniemy więc stabilny efekt uspokojenia na skórze. Ale nie tylko. Kwasy, rozluźniając komórki naskórka, spowodują, że substancje aktywne zawarte w peelingach przenikną w głąb skóry do granicy skórno-naskórkowej, a nawet głębiej. I zaczną tam pracować nad rozwiązaniem problemów skórnych, które ci dokuczają.
W zależności od zawartości składników aktywnych peeling jest w stanie zniwelować posłoneczne przebarwienia, intensywnie ją nawilżyć, zmniejszyć drobne zmarszczki czy uelastycznić cerę. Dlatego w doborze odpowiedniego peelingu warto poradzić się eksperta, by przy okazji powakacyjnego złuszczania uzyskać o wiele więcej dobrego dla swojej skóry.  
 

Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2013-09-09 11:00
Ogólne peeling chemiczny, złuszczanie, wypryski, krosty Komentarze (0)

Pajączki, czyli rozszerzone naczynia krwionośne, tworzą na skórze czerwone lub fioletowe siateczki. Pojawiają się najczęściej na twarzy, szyi, dekolcie i nogach. Jeśli się ich pozbywać, to właśnie jesienią. Warto to zrobić bezzwłocznie, w przeciwnym razie pajączków będzie przybywać. 

Nie czekajmy, aż zmiany naczyniowe na twarzy czy dekolcie zaostrzą się. Rozszerzone naczynka krwionośne należy zamykać na bieżąco przeprowadzając terapię raz w sezonie, a w przypadku dużej skłonności do pajączków nawet dwa razy. Gdy rozszerzonych naczynek jest niewiele, zamyka się je łatwiej, a zabieg nie jest tak kosztowny. Bagatelizowany, powiększający się z roku na rok rumień może się nawet zamienić w trądzik różowaty, groźne schorzenie, którego leczenie jest długie i skomplikowane. 

Niestety przy tendencji do rumienia jeden zabieg nie rozprawi się raz na zawsze z problemem skórnych pajączków. Zwłaszcza że czynników takich jak stres czy pogoda nie zawsze jesteśmy w stanie unikać. Najlepsze efekty daje regularne wykonywanie kuracji naczyniowych, tak jak regularnie usuwamy kamień nazębny. Wtedy zmiany nie będą miały szans się rozwijać.
 
Złotym standardem jest przeprowadzanie zabiegów naczyniowych  jesienią, ponieważ 2-3 tygodnie po ich wykonaniu należy unikać intensywnej pracy naczyń włosowatych (rozszerzają się one m.in. pod wpływem słońca, wysokich temperatur, ale także na mrozie). Odpowiednią metodę zawsze wybiera dermatolog, analizując skalę i rodzaj uszkodzeń naczynek. A do wyboru mamy: lasery naczyniowe, IPL, peelingi, elektrokoagulację. 
 

Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2013-09-02 14:12
Ogólne naczynka, pajączki, rumień Komentarze (0)